Uciążliwe poranne dojazdy do pracy.

Wszystko o tym, co robicie, aby zmniejszyć dolegliwości wywoływane przez problemy jelitowe.

Re: Uciążliwe poranne dojazdy do pracy.

Postprzez limanowa » 20 sty 2015, o 17:23

Z tymi pampersami dla dorosłych, to już myślałam nad tym :)
Np. wczoraj jechałam do pobliskiej miejscowości i jak byłam na wjeździe do miasteczka uświadomiłam sobie, że się nie stresowałam, że podróż całkiem dobrze zniosłam i mówię, sobie, heeeloł, nie stresowałam się, wooow i zaczęłam się naprawdę stresować :D :D :D i od razu uczucie muszę szybko do łazienki, lecę do pobliskiej i nic nie było. Także jak najbardziej psychika odgrywa tu kluczową rolę, próbuję się zajmować w autobusie czymś, czy to mp3 czy gazetą, ale nie zawsze to pomaga. Z tymi dojazdami, to się tylko boję, że z powodu stresu czy IBS być dostanę natychmiastowej biegunki, której nie będę mogła przetrzymać.
Avatar użytkownika
limanowa
 
Posty: 33
Dołączył(a): 3 sty 2015, o 17:17
Wariant IBS: mix
Początek choroby: 2014
Dolegliwości ogólnie: problemy ranne, ciągłe parcie na stolec

Re: Uciążliwe poranne dojazdy do pracy.

Postprzez hrm » 20 sty 2015, o 18:42

Z tą komunikacją miejską wcale nie jest tak prosto.

Po pierwsze - niestety działa zasada skojarzeń. Wystarczy, że raz nas pogoni w autobusie/tramwaju, a gdzieś podświadomie zaczyna nam się to miejsce kojarzyć z sytuacją. I mniej lub bardziej podświadomie zaczyna nam się to zakorzeniać w głowie.
Po drugie - nawet jeżeli sytuacja wyżej zakończyła się dobrze, to w głowie pojawia się pytanie "a co by było gdybym nie zdążył?" i tutaj pojawiają się najczarniejsze scenariusze.
No i wreszcie po trzecie - komunikacja miejsca bywa nieprzewidywalna - nagłe korki, rozmaite zatory, nawet w metrze. I wtedy nagle pojawia się stres, bo jesteśmy zamknięci i właściwie bez wyjścia.
Ale czy jest tak źle? Moim zdaniem nie.
Na początek trzeba sobie jasno powiedzieć, że to nie stres wywołuje u nas objawy (oczywiście o ile wszyscy mamy IBS), tylko odwrotnie. Oczywiście im bardziej zaczniemy się zastanawiać w jak potencjalnie złej sytuacji jesteśmy obecnie, tym większa szansa, że w naszym organizmie zajdzie jakaś dziwna reakcja i rzeczywiście zacznie nam się chcieć. Dlatego naprawdę nie polecam martwienia się na zapas. Sam widzę to po sobie z perspektywy czasu. Im więcej myślałem o tym, czy akurat dziś i akurat teraz nie będę mieć sensacji, tym było gorzej. Oczywiście jeżeli od rana mam sensacje jelitowe, to nie sposób nie myśleć, ale chodzi o to, by nie martwić się zawczasu. I pod żadnym pozorem nie włączać myślenia "a co będzie jeżeli mnie teraz pogoni?". Po prostu o objawach proponuję myśleć dopiero w momencie, gdy nas rzeczywiście dopadają.
Kolejnym ważnym czynnikiem zmniejszającym nasz stres jest to, by wiedzieć, gdzie mamy najbliższą toaletę. Na ogół poruszamy się po stałych trasach, więc warto poświęcić chwilę czasu na ich poznanie. Okazuje się, że toaleta bywa częściej, niż nam się wydaje. Daje nam to olbrzymi komfort - jak czujemy, że zaczyna być z nami źle, to od razu wiemy gdzie się udać i pozbawiamy się stresu szukania, biegania, tracenia zbędnego czasu.

Bo tak naprawdę dlaczego może się nam zdarzyć wypadek? Osobiście kiedyś podzieliłem to na trzy typowe sytuacje:
a) problemy początkującego IBSowca, czyli biegunka nas zaskakuje i nie podejrzewamy, że może nas pogonić w trybie tak pilnym. Przerabiałem. Zazwyczaj mija dość szybko, oczywiście o ile uczymy się naszego organizmu.
b) nie wiemy gdzie jest najbliższa toaleta - i tracimy zbędny czas na jej szukanie, biegamy bez celu i w końcu przekraczamy nasze możliwości wytrzymania. Przerabiałem. Najprostszym sposobem jej uniknięcia jest dokładne poznanie tras, po których się poruszamy.
c) splot pechowych okoliczności. Przerabiałem. Niby wiemy gdzie jest toaleta, niby wiemy ile czasu potrafimy wytrzymać. Ale po prostu mamy wyjątkowego pecha do okoliczności - albo korek jest taki, że utknęliśmy na amen i nic nie możemy zrobić, albo toaleta o której wiedzieliśmy jest akurat zamknięta, albo jest do niej wielka kolejka. Trudno, na to się nic nie poradzi, jak ktoś ma pecha, to go ma.

Poza tym jeżeli ktoś ma w swojej głowie poważne objawy awarii, to polecam nosić przy sobie "zestaw awaryjny" - majtki i spodnie na zmianę plus mokre chusteczki do ogarnięcia się. To zawsze stwarza nam w głowie dodatkowe poczucie bezpieczeństwa, bo czym innym jest nawet nie zdążyć, ale mieć się w co za chwilę przebrać i nie zdążyć i musieć tak jechać przez pół miasta. Do tego oczywiście polecam strój maskujący ewentualne problemy, czyli ciemne, a najlepiej czarne spodnie.

Zaś pieluchomajtki - OK, nie używałem, ale osobiście odradzam. Choć muszę przyznać, że w chwilach zwątpienia we własne zwieracze zacząłem trochę szukać informacji na ten temat, bo w sumie też to rozważałem. Ale okazuje się, że doświadczenia innych użytkowników skutecznie mnie do tego zniechęciły, gdyż wady zdecydowanie przewyższają zalety. Jedyną ich zaletą jest to, że zatrzymują "mechanicznie" kupę i ewentualnie zapobiegają dorobieniu się brązowej plamy z tyłu spodni. Natomiast nie zatrzymują zapachu, więc dalej mamy z tym realny problem. Poza tym kupa nie jest przez pieluchomajtki absorbowana, więc dalej ona tam fizycznie tkwi i dalej musimy się jej bardzo szybko pozbyć. Dalej, okazuje się, że jeżeli mamy bardzo wodnistą biegunkę, to pielucha potrafi przeciec dołem i kompletnie ubrudzić spodnie. Tak naprawdę "funkcjonalnością" na wypadek awarii nie przewyższa znacząco zabudowanych majtek, pomijając kwestię plamy na spodniach, która zdarza się tylko przy naprawdę rzadkiej kupie. Wreszcie - nie oszukujmy się, pieluchę trzeba jakoś ukryć pod strojem, niektóre modele ponoć potrafią wydawać jakieś dziwne szeleszczące dźwięki - nie mam pojęcia czy rzeczywiście i na ile, ale jednak jakaś sytuacja nagłego pochylenia się i wystający znad spodni rant pieluchy = naprawdę stresująca sytuacja. No i do tego koszt, nie sprawdzałem ile kosztują, ale zważywszy, że potrzeba co najmniej 1 dziennie - albo w sumie i 2, gdyby założyć, że ściągamy taką przed wejściem do pracy, niezależnie czy użytą, czy nie - może wyjść drogo.
W sumie wychodzi na to, że pieluchomajtki są przyzwoitym rozwiązaniem, ale tylko o ile musimy w nią zrobić siku, według wielu osób do kupy nie nadaje się kompletnie. Poza tym noszenie jej na wszelki wypadek gdy się wcześniej nie miało co najmniej kilku poważnych awarii w majtki wydaje mi się mocno przesadzone.
Avatar użytkownika
hrm
 
Posty: 202
Dołączył(a): 15 lip 2012, o 20:40
Wariant IBS: biegunkowy
Początek choroby: 2009
Dolegliwości ogólnie: niezły Meksyk...

Re: Uciążliwe poranne dojazdy do pracy.

Postprzez limanowa » 28 sty 2015, o 19:51

A ja mam już dość, na weekend jak jestem w domu, to jest ok, wystarczy mi raz pójść rano do łazienki i normalnie się wypróżniam. Przychodzi tydzień pracujący i codziennie rano z 3-4 luźne stolce, codziennie uderzam w płacz i panikę, czy dojadę normalnie do pracy, czasem w pracy czasami zdarzy mi się z 1-2 razy. Na tygodniu staram się nie jeść świństw, przychodzi weekend jem pizze, czipsy, słodycze i wszystko jest ok. A jak na tygodniu zjem coś zakazanego, to i tak też mam luźne stolce.
Avatar użytkownika
limanowa
 
Posty: 33
Dołączył(a): 3 sty 2015, o 17:17
Wariant IBS: mix
Początek choroby: 2014
Dolegliwości ogólnie: problemy ranne, ciągłe parcie na stolec

Re: Uciążliwe poranne dojazdy do pracy.

Postprzez pablos3744 » 29 sty 2015, o 07:02

Wiec wychodzi że u CIebie to podłoże stresowe tak uważam
Avatar użytkownika
pablos3744
 
Posty: 633
Dołączył(a): 16 gru 2012, o 10:19
Lokalizacja: Lubelskie. Lat.21
Wariant IBS: Luźne stolce
Początek choroby: 1
Dolegliwości ogólnie: Luźne stolce ranne

Re: Uciążliwe poranne dojazdy do pracy.

Postprzez limanowa » 31 sty 2015, o 19:53

Za wcześnie się pochwaliłam, pierwszy raz od 'zachorowania' miałam najprawdziwszą biegunkę a teraz złapały mnie bolesne zaparcia .... W pracy wolne, zaczyna się weekend,jechałam z rodziną wieczorem do kina do pobliskiej miejscowości i znów strach, panika i w samochodzie siedziałam jak na szpilach. Szkoda, że nie ma opcji wyłączania mózgu :twisted:
Avatar użytkownika
limanowa
 
Posty: 33
Dołączył(a): 3 sty 2015, o 17:17
Wariant IBS: mix
Początek choroby: 2014
Dolegliwości ogólnie: problemy ranne, ciągłe parcie na stolec

Re: Uciążliwe poranne dojazdy do pracy.

Postprzez flower » 11 lut 2015, o 14:58

co do pieluchomajtek, to przeciez chocdzi tylko o to ze jak sie troche popusci to zeby byl ten komfort ze wydzieline cos zlapie i tyle, lepiej tak niz sie meczyc, wstrzymywac i nakrecac objawy.Dlatego pisalam ze dziewczyny maja latwiej, spodnica tunika itd. sa bezpaltne probki mozna wyprobowac, i z reguly psychika dziala tak ze jak masz zabezpeiczenie to sie nic takiego nei wydarzy, znajoma ktora ma przewlekle biegunki nie raz opowiadala niezbyt ciekawe historie i te pieluchomajtki staly sie wybawieniem. W razie czego nie masz ciemnej plamy na ubraniu.
Avatar użytkownika
flower
 
Posty: 367
Dołączył(a): 14 gru 2011, o 09:00
Lokalizacja: Warszawa,
Początek choroby: 0

Re: Uciążliwe poranne dojazdy do pracy.

Postprzez hrm » 2 kwi 2015, o 09:43

Tylko pytanie jak często zdarza się człowiekowi "trochę popuścić". Jeżeli nie jest to częstotliwość "co kilka dni", to jednak po raz kolejny odradzam. Biegunka w niewielkiej objętości rzadko (nomen omen) przesiąknie na wylot na tyle, bo była plama. Poza tym na czarnych spodniach naprawdę ciężko jest ją zobaczyć. Na popuszczenie - nawet takie mocniejsze - normalna bielizna w zupełności wystarcza. W przypadku pieluchomajtek ani nie niwelujemy konieczności szybkiego umycia się, ani zapachu. A wprowadzamy raz, że spore koszty, dwa, że dość trudny element do swojego życia.

Sam miałem kilka mocno nieatrakcyjnych sytuacji, więc zapewne wiem, o czym Twoja koleżanka mówi, ale dalej odradzam. No chyba, że ktoś ma bardzo silne biegunki codziennie.
Avatar użytkownika
hrm
 
Posty: 202
Dołączył(a): 15 lip 2012, o 20:40
Wariant IBS: biegunkowy
Początek choroby: 2009
Dolegliwości ogólnie: niezły Meksyk...

Re: Uciążliwe poranne dojazdy do pracy.

Postprzez justin » 13 wrz 2015, o 17:59

Witam i ja.. nie sądziłam, że jest nas aż takie spore grono :(
Dojazdy do pracy poranne to dla mnie katorga, chociaż bywał czas, kiedy po jednym wypróżnieniu mogłam na spokojnie dojechać. Niestety od pół roku znowu jest gorzej. Potrafię wracać do wc kilka razy przed wyjściem. Zmieniłam środek komunikacji na pociąg, gdzie mam ten komfort psychiczny, że toaleta jest na wyciągnięcie ręki. Nie korzystałam jeszcze, ale ważne że jest. Mam obcykane wszystkie miejsca po drodze, łącznie z zagajnikami, z których można skorzystać.. Dodatkowo zawsze muszę mieć na sobie coś dłuższego, dłuższa kurtka, płaszcz, dłuugi sweter, żeby jakoś zakryć zacisk pośladków albo ewentualną awarię :(
Zauważyłam, że w dni wolne jest ok tylko pod warunkiem, że nigdzie się nie wybieram. Niestety każde ranne wyjście - nawet po zakupy kończy się tak samo.
Czasem do pracy wiezie mnie mąż, ale wtedy jest podobnie, najlepiej kiedy się do mnie nie odzywa (!!), bo wtedy jeszcze jakoś to ogarniam.. To ewidentnie sprawa psychiki. A laremid - są dni, że biorę rano z 5 tabletek..
Avatar użytkownika
justin
 
Posty: 1
Dołączył(a): 13 wrz 2015, o 17:45
Wariant IBS: biegunkowy
Początek choroby: 1995
Dolegliwości ogólnie: biegunka, wzdęcia

Re: Uciążliwe poranne dojazdy do pracy.

Postprzez hrm » 17 wrz 2015, o 09:52

Witaj justin!
Grono jest rzeczywiście spore i dobrze, że dołączają do nas nowe osoby. Zawsze forum wymiany poglądów większe ;-)
Dobry pomysł z tym pociągiem - sam jak mam w perspektywie poranne korki, to często z niego korzystam i - dokładnie jak Ty - czuję się w nim najbezpieczniej. Co do pozostałych środków komunikacji - bywa różnie, stresu z tym związanego było co niemiara, ale jakoś udaje się funkcjonować. Dobry pomysł z tym dłuższym swetrem, faktycznie mniej widać jak się zaciska pośladki :-P Miałaś już jakieś awarie, czy wciąż udaje Ci się tego uniknąć? Wozisz ewentualnie ubranie na zmianę w razie W?
Ciekawa sytuacja z tym mężem, może to on Cię stresuje podczas drogi, bo nie daj sobie wmawiać, że biegunki to wyłącznie podłoże stresowe.
Avatar użytkownika
hrm
 
Posty: 202
Dołączył(a): 15 lip 2012, o 20:40
Wariant IBS: biegunkowy
Początek choroby: 2009
Dolegliwości ogólnie: niezły Meksyk...

Re: Uciążliwe poranne dojazdy do pracy.

Postprzez limanowa » 10 paź 2015, o 20:53

justin napisał(a):Witam i ja.. nie sądziłam, że jest nas aż takie spore grono :(
Dojazdy do pracy poranne to dla mnie katorga, chociaż bywał czas, kiedy po jednym wypróżnieniu mogłam na spokojnie dojechać. Niestety od pół roku znowu jest gorzej. Potrafię wracać do wc kilka razy przed wyjściem. Zmieniłam środek komunikacji na pociąg, gdzie mam ten komfort psychiczny, że toaleta jest na wyciągnięcie ręki. Nie korzystałam jeszcze, ale ważne że jest. Mam obcykane wszystkie miejsca po drodze, łącznie z zagajnikami, z których można skorzystać.. Dodatkowo zawsze muszę mieć na sobie coś dłuższego, dłuższa kurtka, płaszcz, dłuugi sweter, żeby jakoś zakryć zacisk pośladków albo ewentualną awarię :(
Zauważyłam, że w dni wolne jest ok tylko pod warunkiem, że nigdzie się nie wybieram. Niestety każde ranne wyjście - nawet po zakupy kończy się tak samo.
Czasem do pracy wiezie mnie mąż, ale wtedy jest podobnie, najlepiej kiedy się do mnie nie odzywa (!!), bo wtedy jeszcze jakoś to ogarniam.. To ewidentnie sprawa psychiki. A laremid - są dni, że biorę rano z 5 tabletek..



U mnie jest już lepiej, chociaż rano nie wsiądę na razie w autobus.
Też tak mam, że muszę mieć coś dłuższego, wakacje przechodziłam w podpaskach na noc :shock:
Zmieniłam trochę nastawienie, uspokoiłam trochę głowę i ataki paniki mam teraz rzadsze, ale najbardziej boję się powrotu choroby.....
Avatar użytkownika
limanowa
 
Posty: 33
Dołączył(a): 3 sty 2015, o 17:17
Wariant IBS: mix
Początek choroby: 2014
Dolegliwości ogólnie: problemy ranne, ciągłe parcie na stolec

Poprzednia stronaNastępna strona

Powrót do Wasze metody

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość

cron