Witajcie

Zanim zaczniesz dyskusję na naszym forum, powiedz kim jesteś, skąd pochodzisz i czym się zajmujesz.

Witajcie

Postprzez stripped » 2 mar 2014, o 15:55

Moje dolegliwości zaczęły się kilka lat temu, bo gdzieś w 2009 lub 2010 roku. Wszystko zaczęło się standardowo bardzo niewinnie - drobne wzdęcia, gazy czy "okazjonalne" parcie, gdy szykowała mi się jakaś poranna podróż samochodem i wyjście z domu bez wizyty w toalecie. Niestety organizm był tak przebiegły, że w domu się nie chciało, a w samochodzie brzuch szalał. Zdarzało mi się wyskakiwać do lasu tylko po to, żeby zsunąć spodnie, oziębić tyłek i stwierdzić, że jednak mi się nie chce ;)
To był czas, kiedy wyjechałam na studia. Wtedy nie zdawałam sobie sprawy, że "coś" się zaczyna. Samodzielne dbanie o siebie wiązało się ze zmianą diety - w moim przypadku na nieco zdrowszą, bo zaczęłam regularnie jeść płatki owsiane, unikać smażonego, polubiłam wodę. Nie była to radykalna zmiana np. z fastfoodów na "zielone", bo od zawsze lubiłam warzywa i owoce i nie trzeba było mnie zmuszać do ich spożywania.
Schudłam, miałam dużo energii i czerpałam radość z życia. Jedynie okazjonalne "świdrowanie" w brzuchu podczas jazdy pociągiem czy tramwajem niepokoiło mnie dosyć mocno.. no i wzdęcia. Okrutne wzdęcia, które powodowały bóle brzucha. Powietrze gromadziło się we mnie i nie chciało za cholerę wyjść. A jak z czasem zaczęło wychodzić to.. no cóż, wolałam być sama w pokoju. Nie pomagały na to espumisany i inne tego typu preparaty. Zaczęłam podejrzewać, że chleb, który sama piekłam (z mąki żytniej i pszennej, z dużą ilością siemienia lnianego, pestek dyni i słonecznika) jest winowajcą, więc go odstawiłam. Niestety nie mogę powiedzieć, że to pomogło.. poza tym wtedy aż tak mocno nie obserwowałam reakcji swojego organizmu.
To były początki.. a co później? Bóle brzucha, wzdęcia i gazy. Codziennie. Dla osoby, która wynajmuje mieszkanie z innymi i nie ma "gdzie uciec" to była katorga. W aptece usłyszałam, że niemożliwe jest, aby osoba w moim wieku wydalała z siebie coś takiego.. że może coś z wątrobą?
Jakoś wtedy zaczęłam się interesować tym, co się ze mną dzieje. Diety nie zmieniałam jakoś kategorycznie, choć częściej zdarzało mi się zjadać produkty "zakazane", bo irytowało mnie to, że odżywiam się zdrowo, a mam problemy z układem trawiennym.
Pomocy zaczęłam szukać początkowo u lekarza rodzinnego, dostałam Debretin (pewnie coś w stylu Debridatu, o którym inni na tym forum wspominali). Oczywiście lekarz po "fachowym" przeszczypaniu mojej skóry stwierdził, że jestem wrażliwa, emocjonalna, nakręcona, że za dużo się stresuję i że oczywiście wszystko jest w mojej głowie.. Mimo swojej irytacji zjadłam ze 2 opakowania leku i zapomniałam o tym, że można mieć jakiekolwiek problemy z gazami czy wzdęciami. Było cudownie, nawet zapominałam o braniu tabletek. Niestety moje szczęście nie trwało długo, bo wszystko wróciło ze zdwojoną mocą. Nie pamiętam w jakiej kolejności, ale później dostałam jeszcze kilka opakowań debretinu, polprazol ("na próbę"), mimo że nie miałam zgagi czy niestrawności.., odstawiłam tabletki antykoncepcyjne, wróciłam do nich, zrobiłam badania, które powinien mi zlecić x-czasu temu ginekolog - mocz, krew, wątroba - podstawy, wszystko było okej.. ale brzuch nadal bolał - praktycznie codziennie w godzinach popołudniowych (16). Zaczęłam walczyć o wizytę u gastrologa. Proszenie się o pomoc, ignorancja i powątpiewanie lekarzy jest najgorszym etapem tej choroby, ponieważ po nim następuje zrezygnowanie. Zaczynasz wierzyć, że jesteś nienormalny. Ja im nigdy nie uwierzyłam, że sobie wymyśliłam to wszystko, co się ze mną działo i że mogę to "ot tak" wyłączyć i powstrzymać, kiedy zajmę się swoją głową.. Bo choć u mnie w życiu działo się bardzo dobrze to często jedyną pomocą było wypicie piwa, by brzuch przestał boleć..
Gastrolog nie okazał się skuteczniejszym lekarzem. Przeszłam przez xifaxan (bodajże połączony z enterolem), który dostałam bez przeprowadzenia żadnych badań. Co tu dużo mówić - pomógł.. ale tylko wtedy, gdy go brałam. Wtedy zdałam sobie sprawę, że moje stolce na ogół są za luźne, bo dopiero w trakcie brania lekarstwa stały się normalne. Oczywiście szczęście nie trwało długo, bo gdy tylko lek się skończył wszystko wróciło do "normy"..
Badania wypłakałam, dosłownie. Płacząc prosiłam lekarza by przestał ignorować moje problemy, że chcę się zbadać.. a lekarz rzeczowo tłumaczył, że "nie jestem pierwsza", która przychodzi z bolącym brzuszkiem. Ostatecznie płacz sprawił, że doktor z lekkim fochem "ja ci pokażę, że się mylisz" zlecił mi gastroskopię, kolonoskopię i badanie kału. Wtedy byłam w takim stanie psychicznym, tak zmęczona traktowaniem lekarzy, że modliłam się, aby z badań coś wyszło, żebym w końcu wiedziała co mi jest. Gastroskopia wykazała złe funkcjonowanie, bodajże dolnego zwieracza przełyku - żołądek na czczo był pełen żółci. Badanie kału nie wykazało nieprawidłowości. W tym czasie także próbowałam odstawić produkty mleczne, bo wydawało mi się, że mogę nie trawić laktozy.. (lekarz nie zlecił badań, zignorował to).
Kolonoskopia była katorgą, której po dziś dzień nie potrafię zrozumieć.. ludzie wychodzili po 20 minutach z gabinetu, a ja siedziałam tam ponad godzinę - zapłakana, z wzdętym brzuchem, słaba.
Pomimo wykonania tych badań nigdy nie usłyszałam od doktora diagnozy. Zwieracz przełyku źle funkcjonuje od stresu i może to wszystko z czasem się samo naprawić, a sama mogę sobie pomóc nie jedząc tłustego i smażonego. Od tamtego czasu (a były to wakacje) bóle brzucha zmniejszały się, wzdęcia także, ale pojawiły się biegunki, lęk przed wyjściem z domu, zgaga, problemy z odbijaniem się, cofanie się treści pokarmowej do przełyku, ucisk w przełyku. Wróciłam do produktów mlecznych, a samo picie mleka zaczęło mi pomagać w walce ze zgagą.
Po drodze, po badaniach - zjadłam jeszcze metronidazol, który mi nie pomógł. Dostałam loperamid, bo po badaniach nie radziłam sobie z biegunkami oraz preparat ziołowy w kropelkach - iberogast i colinox, a także meteospasmyl w razie "ataku" boleści i wzdęć.
Wydaje mi się, że iberogast mi pomagał. Zużyłam kilka butelek tego drogiego preparatu.. zmieniłam dietę na bardziej lekkostrawną (biały chleb, kisiel, budynie, galaretki)... rezultat jest tylko na wadze, ponieważ jem więcej, żeby mnie nie piekło i nie ssało charakterystycznie w żołądku i przytyłam jakieś 5kg. Niestety luźnych stolców nie jest w stanie nic powstrzymać. Muszę wstawać wcześniej, bo czasem bywają poranki, gdy 20 minut spędzam na toalecie czy też biegam tam z 5-6 razy dziennie. Od jakiegoś roku jestem regularnie osłabiona, gorzej śpię, gorzej znoszę stresujące sytuację, mam nawracające infekcje grzybicze kobiecych miejsc. Łączę to wszystko z moimi dolegliwościami żołądkowymi.. Mimo to można powiedzieć, że jestem ustabilizowana. Bywają chwile, gdy jest gorzej, ale ostatnio udało mi się wyjść na długi spacer, pójść na basen i na wrotki.. :)
Gdy przeczytałam Wasze historie poczułam się "jak w domu", wśród ludzi, którzy zrozumieją moje problemy. Nie chcę, żeby układ pokarmowy kierował moim życiem, chcę bez strachu wyjść na spacer, do sklepu, bez charakterystycznego kręcenia w żołądku, bez panicznego poszukiwania toalety. I nie chcę więcej słyszeć, że sobie wymyślam!
My sobie tego nie wymyślamy.
Avatar użytkownika
stripped
 
Posty: 327
Dołączył(a): 23 lut 2014, o 22:54
Lokalizacja: Gdańsk
Wariant IBS: wciąż nad tym pracuję
Początek choroby: 2010
Dolegliwości ogólnie: wzdęcia, gazy, zgaga, bóle brzucha, biegunki

Re: Witajcie

Postprzez Koralikowa » 2 mar 2014, o 18:43

Witaj stripped w gronie forumowiczów :)
Avatar użytkownika
Koralikowa
 
Posty: 40
Dołączył(a): 1 lip 2013, o 19:38
Wariant IBS: biegunkowy
Początek choroby: 2010
Dolegliwości ogólnie: biegunki, bóle brzucha, zmeczenie

Re: Witajcie

Postprzez Jacek » 3 mar 2014, o 13:19

stripped napisał(a):Jakoś wtedy zaczęłam się interesować tym, co się ze mną dzieje. Diety nie zmieniałam jakoś kategorycznie, choć częściej zdarzało mi się zjadać produkty "zakazane", bo irytowało mnie to, że odżywiam się zdrowo, a mam problemy z układem trawiennym.

Niestety, zdrowe żywienie nie jest sposobem na IBS. Nie da się w ten sposób rozwiązać naszych problemów :(

stripped napisał(a):Pomocy zaczęłam szukać początkowo u lekarza rodzinnego, dostałam Debretin (pewnie coś w stylu Debridatu, o którym inni na tym forum wspominali).

Tak, to ta sama substancja czynna. Debridat to lek oryginalny, a Debretin to generyk.

stripped napisał(a):Oczywiście lekarz po "fachowym" przeszczypaniu mojej skóry stwierdził, że jestem wrażliwa, emocjonalna, nakręcona, że za dużo się stresuję i że oczywiście wszystko jest w mojej głowie..

Nie ty pierwsza słyszałaś takie bzdury od lekarzy :)

stripped napisał(a):Nie pamiętam w jakiej kolejności, ale później dostałam jeszcze kilka opakowań debretinu, polprazol ("na próbę"), mimo że nie miałam zgagi czy niestrawności.., odstawiłam tabletki antykoncepcyjne, wróciłam do nich, zrobiłam badania, które powinien mi zlecić x-czasu temu ginekolog - mocz, krew, wątroba - podstawy, wszystko było okej.. ale brzuch nadal bolał - praktycznie codziennie w godzinach popołudniowych (16).


Jeśli lekarz daje leki "na próbę", to znaczy, że nie ma żadnego pomysłu i należy zmienić lekarza.
Ja też gorzej czuję się w godzinach popołudniowych - zawsze tak miałem.

Interesuje mnie, czy nie brałaś antybiotyków zanim zaczęły się Twoje problemy ? Miałaś może jakieś choroby w dzieciństwie - zapalenia oskrzeli, anginy itp. leczone antybiotykami ?
stripped napisał(a):Zaczęłam walczyć o wizytę u gastrologa. Proszenie się o pomoc, ignorancja i powątpiewanie lekarzy jest najgorszym etapem tej choroby, ponieważ po nim następuje zrezygnowanie. Zaczynasz wierzyć, że jesteś nienormalny. Ja im nigdy nie uwierzyłam, że sobie wymyśliłam to wszystko, co się ze mną działo i że mogę to "ot tak" wyłączyć i powstrzymać, kiedy zajmę się swoją głową..


Bardzo dobrze, że nie pozwoliłaś sobie wmówić tych bzdur. Jeśli ktoś w to uwierzy, często zaczyna być faszerowany przez lekarzy lekami przeciwdepresyjnymi i wtedy mogą zacząć się problemy.
stripped napisał(a):Gastrolog nie okazał się skuteczniejszym lekarzem. Przeszłam przez xifaxan (bodajże połączony z enterolem), który dostałam bez przeprowadzenia żadnych badań. Co tu dużo mówić - pomógł.. ale tylko wtedy, gdy go brałam.


Często ludzie piszą, że Xifaxan pomaga na bardzo krótko i tylko podczas pierwszego użycia. Moje doświadczenia z tym lekiem są identyczne.
Z Enterolem mam złe doświadczenia. Nie mogę tego stwierdzić na 100 %, ale z moich obserwacji wynika, że ten lek przyczynia się u mnie do rozwoju grzybicy.

stripped napisał(a):Od jakiegoś roku jestem regularnie osłabiona, gorzej śpię, gorzej znoszę stresujące sytuację, mam nawracające infekcje grzybicze kobiecych miejsc. Łączę to wszystko z moimi dolegliwościami żołądkowymi...

Robiłaś badanie kału w kierunku grzybicy ?
Ja również źle śpię i ostatnio jest to mój problem nr 1

stripped napisał(a):Gdy przeczytałam Wasze historie poczułam się "jak w domu", wśród ludzi, którzy zrozumieją moje problemy.

Zatem witaj w domu :)

stripped napisał(a):Nie chcę, żeby układ pokarmowy kierował moim życiem, chcę bez strachu wyjść na spacer, do sklepu, bez charakterystycznego kręcenia w żołądku, bez panicznego poszukiwania toalety. I nie chcę więcej słyszeć, że sobie wymyślam!
My sobie tego nie wymyślamy.

Niestety poziom wiedzy na ten temat u lekarzy jest praktycznie żaden. Szkoda, że nie mamy żadnego stowarzyszenia, które walczyłoby o nasze interesy. Ale dopóki jest ten Minister Zdrowia, nie widzę szans na jakąkolwiek poprawę...
Avatar użytkownika
Jacek
 
Posty: 1118
Dołączył(a): 9 sie 2011, o 15:08
Lokalizacja: Poznań
Wariant IBS: IBS-M (mieszany)
Początek choroby: 1994
Dolegliwości ogólnie: zaparcia naprzemienne z gwałtowną potrzebą wypróżnienia, wzdęcia, skurcze

Re: Witajcie

Postprzez stripped » 3 mar 2014, o 19:37

Antybiotyki... nie, raczej nie. Chociaż, gdy tak się zastanowię...
Ogólnie u mnie w domu raczej nie stroniło się od leków. Jako małe dziecko miałam problemy z bólami głowy, wtedy nic nie stwierdzono (miałam jakieś śmieszne kabelki podłączane do głowy), a bóle głowy powróciły w okresie gimnazjalnym. Zdarzało się, że wtedy leki przeciwbólowe były na porządku dziennym, czasem nawet ketonal (za co mam do siebie straszny żal :( ) I tak, zdałam sobie sprawę, że biorę za dużo leków przeciwbólowych i zbyt często mnie "coś" boli (głowa, zawsze ta głowa), gdy znajomy powiedział mi, że w ogóle nie bierze leków przeciwbólowych. Jakież było moje zdziwienie.. przeżyć bez przeciwbólowych?!
No i też kiedyś było takie przekonanie - jeżeli jakaś infekcja nie przechodzi to antybiotyk. Jeżeli chcesz się od razu pozbyć choróbstwa - antybiotyk. Nie pamiętam czy tak ze mną postępowano, wiem że zdarzało mi się brać duomox, bo wielkości tych tabletek w życiu nie zapomnę.
Na pewno w podstawówce (jakoś 3 klasa) bywałam często przeziębiona oraz co najmniej raz miałam zapalenie płuc / oskrzeli, bo przez to zawaliłam 2 miesiące zajęć na basenie i nigdy nie nauczyłam się porządnie pływać. Bardzo możliwe, że pojawiały się wtedy antybiotyki..

Ogólnie z istotnych rzeczy - warto wspomnieć, że mój tata ma "słaby" żołądek, bo gdy chce do toalety to MUSI iść, a mama prawdopodobnie ma nerwicę żołądka (choć u niej pojawiło się helicobacter pylori oraz bodajże wstępny stan owrzodzenia dwunastnicy).

Chyba nie robiłam badań kału w kierunku grzybicy. Gdy gastrolog zlecił mi badania to uwierzyłam, że daje mi cały możliwy "zestaw do wykorzystania". Celna uwaga, zajrzę do badań, gdy będę w domu i zobaczę co tam było badane. Czy na badaniu powinny pojawić się jakieś konkretne oznaczenia? (nazwy grzybów?)

Z tym Ministrem Zdrowia, stowarzyszeniem.. zgodzę się całkowicie. Gdyby coś się ruszyło to skończyłaby się ta ignorancja. Bo wychodzi na to, że młody człowiek nie ma prawa być chory.. nie ma prawa do badań, bo przecież jego życie nie jest zagrożone. Ale to nie te dolegliwości wpędzają ludzi w depresję i sprawiają, że zamykają się w domu bojąc się, że nie zdążą do toalety. Ignorancja jest temu winna. Mnie to osobiście bardzo boli.
Avatar użytkownika
stripped
 
Posty: 327
Dołączył(a): 23 lut 2014, o 22:54
Lokalizacja: Gdańsk
Wariant IBS: wciąż nad tym pracuję
Początek choroby: 2010
Dolegliwości ogólnie: wzdęcia, gazy, zgaga, bóle brzucha, biegunki

Re: Witajcie

Postprzez Jacek » 4 mar 2014, o 11:59

stripped napisał(a):Ogólnie z istotnych rzeczy - warto wspomnieć, że mój tata ma "słaby" żołądek, bo gdy chce do toalety to MUSI iść, a mama prawdopodobnie ma nerwicę żołądka (choć u niej pojawiło się helicobacter pylori oraz bodajże wstępny stan owrzodzenia dwunastnicy).


Istnieją teorie mówiące, że problemy z układem pokarmowym mają podłoże genetyczne, a co za tym idzie, mogą być dziedziczne.

stripped napisał(a):Chyba nie robiłam badań kału w kierunku grzybicy. Gdy gastrolog zlecił mi badania to uwierzyłam, że daje mi cały możliwy "zestaw do wykorzystania". Celna uwaga, zajrzę do badań, gdy będę w domu i zobaczę co tam było badane. Czy na badaniu powinny pojawić się jakieś konkretne oznaczenia? (nazwy grzybów?)


Powinno być napisane coś w rodzaju "badanie w kierunku Candida albicans (albo w kierunku grzybów" oraz "wykryto liczne/nieliczne kolonie Candida albicans",albo "nie wykryto grzybów"
Avatar użytkownika
Jacek
 
Posty: 1118
Dołączył(a): 9 sie 2011, o 15:08
Lokalizacja: Poznań
Wariant IBS: IBS-M (mieszany)
Początek choroby: 1994
Dolegliwości ogólnie: zaparcia naprzemienne z gwałtowną potrzebą wypróżnienia, wzdęcia, skurcze

Re: Witajcie

Postprzez stripped » 4 mar 2014, o 12:48

Okej, dziękuję :) będę szukać grzybków :)

Dzisiaj też dostałam wskazówkę, aby ponownie przebadać się na pasożyty. Ponoć lamblie jest dosyć ciężko wykryć przy badaniu kału i wypadałoby powtórzyć badania w ciągu tygodnia.. Czy ktoś coś wie na ten temat?
Avatar użytkownika
stripped
 
Posty: 327
Dołączył(a): 23 lut 2014, o 22:54
Lokalizacja: Gdańsk
Wariant IBS: wciąż nad tym pracuję
Początek choroby: 2010
Dolegliwości ogólnie: wzdęcia, gazy, zgaga, bóle brzucha, biegunki

Re: Witajcie

Postprzez Jacek » 5 mar 2014, o 12:38

Z tego co pamiętam, to przy badaniu na pasożyty zaleca się trzykrotne powtórzenie badań, w krótkim odstępie czasu.
Ja, dla świętego spokoju, wykonałem te badania pięciokrotnie i nic nie zostało wykryte.

Przyszła mi do głowy jeszcze jedna rzecz odnośnie Twoich badań - czy podczas kolonoskopii pobrano Ci wycinki do badania histopatologicznego ?
Informacja o wyniku badania wycinków (jeśli je pobrano) powinna być w wynikach kolonoskopii.
Avatar użytkownika
Jacek
 
Posty: 1118
Dołączył(a): 9 sie 2011, o 15:08
Lokalizacja: Poznań
Wariant IBS: IBS-M (mieszany)
Początek choroby: 1994
Dolegliwości ogólnie: zaparcia naprzemienne z gwałtowną potrzebą wypróżnienia, wzdęcia, skurcze

Re: Witajcie

Postprzez stripped » 6 mar 2014, o 21:48

Tak, pobrano mi wycinki. Całe szczęście (lub nie :P ) nic złego nie wyszło... :)

Poszperałam trochę po internecie i znalazłam zalecenia - co 2-3 dni należy pobrać próbkę i zanieść do badań. Tak też zrobię, ubolewam nad tym, że nie poinformował mnie o tym wcześniej lekarz..

No ale te badania nie teraz, na razie mam antybiotyki na grzyba, i to nie z układu trawiennego.. :P
Wcześniejsze wyniki badań kału sprawdziłam i nie było tam nic o grzybach, więc na to też sobie zrobię tak kontrolnie razem z podstawowymi z krwi.
Dziękuję za rady :)
Avatar użytkownika
stripped
 
Posty: 327
Dołączył(a): 23 lut 2014, o 22:54
Lokalizacja: Gdańsk
Wariant IBS: wciąż nad tym pracuję
Początek choroby: 2010
Dolegliwości ogólnie: wzdęcia, gazy, zgaga, bóle brzucha, biegunki

Re: Witajcie

Postprzez Jacek » 7 mar 2014, o 12:51

Żeby badanie było miarodajne, odczekaj przynajmniej dwa tygodnie, od czasu odstawienia leków przeciwgrzybiczych. I nie stosuj również w tym czasie Enterolu, bo tam są szczepy drożdżaków, które mogłyby zafałszować wyniki badania.
Dopiero potem możesz dać kał do laboratorium.
Avatar użytkownika
Jacek
 
Posty: 1118
Dołączył(a): 9 sie 2011, o 15:08
Lokalizacja: Poznań
Wariant IBS: IBS-M (mieszany)
Początek choroby: 1994
Dolegliwości ogólnie: zaparcia naprzemienne z gwałtowną potrzebą wypróżnienia, wzdęcia, skurcze

Re: Witajcie

Postprzez stripped » 13 mar 2014, o 22:04

To na razie żadne badania mi się nie zapowiadają, bo później muszę odbudować florę bakteryjną kolejnymi cudownymi specyfikami.. To mogłoby się już skończyć, zdecydowanie. Dziękuję za sugestie, nie pomyślałabym, żeby tyle czasu czekać.
Enterolu się nie tykam.. no bo i po co, drogi i nieskuteczny, przynajmniej u mnie.
Avatar użytkownika
stripped
 
Posty: 327
Dołączył(a): 23 lut 2014, o 22:54
Lokalizacja: Gdańsk
Wariant IBS: wciąż nad tym pracuję
Początek choroby: 2010
Dolegliwości ogólnie: wzdęcia, gazy, zgaga, bóle brzucha, biegunki

Następna strona

Powrót do Przedstaw się

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 1 gość